Recenzja: Psychoanioł w Dublinie, Łukasz Stec

Psychoanioł w Dublinie Łukasz Stec recenzja

No więc jest kot Borys niedoszły samobójca. Rudy oczywiście, no bo jakżeby inaczej. Jest Wowa, czyli Wawrzyniec (co za piękne imię prawda?) - sprzedawca pierogów i artysta z zamiłowania. I oczywiście Anioł, dokładnie pschoanioł, czyli anioł ateistów - wysoki Indianin w zielonych kaloszach i kitlu lekarskim z przymocowanymi sztucznymi skrzydłami, który jest projekcją wyobrażeń Wowy o życiu pośmiertny i sumą jego doświadczeń w jednym. Gdyby organizowana konkurs na króla kiczu wśród anielskich zastępów mógłby liczyć na podium. 

Krótko mówiąc - doborowe towarzystwo.

Książka składa się z siedmiu rozdziałów, a każdy opisuje jeden dzień z ostatniego tygodnia życia bohatera. Teoretycznie ostatniego, bo Wowa dostaje drugą szansę i może uniknąć morderstwa, którego ofiarą ma się stać. A raczej już się stał. Rzecz się bowiem już dokonała, ale czas zostaje cofnięty i przeżywa ten tydzień po raz kolejny, nie pamiętając jego poprzedniego przebiegu. Co się więc zmienia? Z pomocą Alfreda (ach, zapomniałam wspomnieć - psychoanioł posiada imię) zostaje uświadomiony o swoim położeniu. Zmiana tkwi w wiedzy.

Cały tydzień niesie ze sobą wiele niespodziewanych wydarzeń, które pozornie nie mają nic wspólnego ze skomplikowanym problemem przyszłego denata. Poszukiwania mordercy i codzienne losy innych bohaterów tworzą mozaikę, składającą się na przyszłość Wowy. Każdy jego dzień jest zaskakująco zwyczajny, nie licząc drepczącego za nim krok w krok Alfreda i kota Borysa, z którym zaczął się zaskakująco dobrze w tym czasie dogadywać.

Łukasz Stec w niebanalny sposób pokazał, że jesteśmy kowalami swojego losu, a nasza przyszłość jest wypadkową naszych własnych poczynań. Nie mam nawet do niego pretensji, że książka skończyła się teoretyczną klęską bohatera (tak jak w tym wypadku). Czasami złe zakończenia są najlepszymi z możliwych.

Im dalej brnęłam w opowieść, tym bardziej byłam nią zachwycona. Nie wiem, czy to za sprawą kunsztu literackiego szanownego pana Steca, czy może z powodu wypitego wina ostatnie dwa "dni' książki wydawały się być niemal arcydziełem.

Najlepiej smakuje z winem za 11 złotych, w zimowy wieczór, gdy dziecko już śpi.

Autor: Łukasz Stec
Tytuł: Psychoanioł w Dublinie
Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: 25 czerwca 2014
ISBN: 978-83-7758-720-1
Liczba stron: 304
Oprawa: miękka


Jeśli spodobał Ci się ten tekst lub w jakimś stopniu uważasz go za przydatny, ważny lub wart zobaczenia będę wdzięczna za jego polubienie i udostępnienie (żółte ikony poniżej).

Będzie mi niezwykle miło, jeśli pozostawisz tu swój komentarz, bo cenię sobie Twoją opinię.

Możesz też polubić mój fanpage na Facebooku oraz śledzić na Instagramie.

Pamiętaj - bez Ciebie to miejsce nie istnieje. Rośnie i rozwija się dzięki Twojej uwadze :)