Pamiętam, jak pierwszy raz zabrali nas, dzieci ze wsi, do ZOO. Właściwie pamiętam z niego tyle, że hipopotamy śmierdziały, niedźwiedź brunatny się schował, a słoń był daleko i podobno zdechł niedługo po tym, jak tam byliśmy.

Drugi raz wspominam lepiej, a było to rok temu, kiedy postanowiłam zabrać tam Romana. Już nie śmierdziało i nikt się przed nami nie chował. Romek zafascynowany był lwem, a ja w osłupieniu obserwowałam jak hipopotam robił kupę (wierzcie mi lub nie, ale naprawdę było warto). W tym wszystkim jednak brakowało mi jednego - byliśmy biernymi obserwatorami zwierząt żyjących w sztucznym środowisku. Jestem dzieckiem lasu i wsi - lubię dotknąć i spróbować. Dlatego na kolejną przygodę zabrałam syna do Kadzidłowa do Parku Dzikich Zwierząt.


Jedno ze znanych afrykańskich powiedzeń mówi, że do wychowania dziecka potrzebna jest cała wioska. I nie chodzi tu o spychanie odpowiedzialności na społeczeństwo w kwestii opieki nad potomstwem. To rodzice są odpowiedzialni za wychowanie, dają dziecku kręgosłup, są też kluczowi w okresie niemowlęcym i bardzo wczesnym dzieciństwie. Jednak mam nieodparte wrażenie, że jako stworzenia społeczne, potrzebujemy ludzi, żeby się rozwinąć - rodzinę, sąsiadów, przypadkowo spotkanych przechodniów. Rodzic jest centrum świata, ale nie całością.

Dzisiaj zamykamy się w swoich mieszkaniach i domach. Odwiedzamy się, uprzedzając o tym tydzień wcześniej, planujemy życie towarzyskie i... nie wtrącamy się do nie swoich spraw. Cudownie. Ale w całym tym ułożonym i zaplanowanym świecie bycie rodzicem zaczyna się widzieć jako wędrówka bardziej samotna, samodzielna, zamknięta w czterech ścianach i skupiona wyłącznie na relacji rodzic-dziecko, najczęściej matka-dziecko. No więc Matko sobie radź - bądź kucharką, psychologiem, opiekunką, przyjaciółką, przewodniczką, wychowawczynią w jednym. Osiągnij to jak chcesz, ale rób to sama.


Nie tylko długie zimowe wieczory i jesienne pochmurne popołudnia nadają się, żeby sięgnąć po film. Ja nie robię tego często z powodu życia w wiecznym niedoczasie, ale zdarza się i mi - szczególnie w deszczowe lato, kiedy Roman padnie po całym dniu. Przeważnie mam taki filmowy tydzień, po którym następuje długa przerwa. Jeśli tak samo jak ja lubicie filmy z polecenia to oto moje typy.


Kiedy masz 20 lat cały świat jest morzem możliwości - możesz być kimkolwiek i gdziekolwiek, a niemal każda twoja decyzja nie wydaje się zakrawać o wieczność. Wiesz, że możesz jeszcze wszystko zmienić i zacząć od początku bez obaw, że świat runie w gruzach. Jeszcze masz na wszystko czas - możesz być Billem Gatesem albo Jimim Hendrixem, a najlepiej z pieniędzmi pierwszego i pasją drugiego. Jeszcze wierzysz, że jutro zaczyna wszystko od początku, a każdy zakręt to tak naprawdę kolejna droga i kolejna przygoda, która da ci doświadczenie, mogące zaowocować na przyszłość. 



Pewnego dnia usłyszałam, że im częściej przebywamy w towarzystwie przyjaciół, tym bardziej doceniamy swojego psa. Miałam kiedyś takiego psa - rudy był, ale nie wredny (no może trochę, czasem, ale nie dla mnie). Tęsknię za nim do dziś. Oj, wart był tych wylanych łez, którymi go opłakiwałam.

Ale mamy przecież jeszcze przyjaciół - pół życia nam zajmuje, żeby się siebie nauczyć, docenić i zrozumieć, które znajomości warte są uwagi i pielęgnacji, a kiedy lepiej z uśmiechem i dystansem wycofać się rakiem, podziękować uprzejmie za to, co było i wyjść po cichu.


Dzień święty trzeba święcić dlatego kolejki w Biedronce zakręcały się dziś jak świński ogonek. Mąż w pracy, dziecko w przedszkolu, a świąteczne zakupy nie zrobią się same. Czwartek to często w takich miasteczkach, jak nasze dzień targowy, dodajmy do tego wielkanocne szaleństwo i wychodzi bigos. Miałam zrobić zakupy wcześniej i się w to nie pakować, być przewidywalną i mądrzejszą. Miałam też w wieku trzydziestu lat być bogata i podróżować po świecie. Jedno i drugie nie do końca mi wyszło. Zdarza się.

UWAGA, BABA Z BRZUCHEM

Ciąża to nie choroba, ale bycie kobietą też nie, a lubimy jak nas w drzwiach ktoś przepuści lub drzwi do bloku otworzy, gdy idziemy z zakupami i mamy za mało rąk. Pieszy na pasach to też nie święta krowa, ale jak ktoś się zatrzyma, żebyśmy w końcu mogli przejść przez ruchliwą ulicę, to chwali się jego uprzejmość. W końcu jesteśmy tacy kulturalni i cywilizowani. Ale jeśli jesteś w ciąży to lepiej ci czasem udawać, że nie jesteś, że tylko zjadłaś za dużo spaghetti i pączków stąd niefortunny efekt. Bo twoja ciąża to często większy problem dla innych niż dla ciebie samej.