Wawrzyn zmienia tapetę | fotorelacja

Ostatnio zdarza mi się to znacznie rzadziej. Trudno się dziwić - kurpiowskie lasy raczej nie oczekują ode mnie pełnego makijażu, gdy ruszam na ich podbój. Ale nawet w tej głuszy znajdzie się czasem ktoś, kto postanowi Wawrzyna przywrócić światu - babskiemu światu hołdującemu pięknu naszej zewnętrznej powłoki.


Przybyła do mnie niedzielnym popołudniem z torbą w zebrę. Była niczym Leon Zawodowiec - szybka, precyzyjna i konkretna. Nie było litości. A i ja zbyt usilnie się nie broniłam.

Były ciasteczka korzenne z czekoladą (podjadane niestety przez łakomych mężczyzn), gorąca herbata i tematy do rozmowy. Czyli wszystko, co składa się na niemal idealne niedzielne, zimowe popołudnie.


Romcio w tym czasie został oddany, ku swej ogromnej radości, pod opiekę Taty.

Zaczęło się niewinnie...


A po pewnym czasie...



I  jeszcze z włosami przydałoby się coś zrobić.
Może tak?



Nie!
No to może tak...


Też nie.
Gumki i spinki poszły w kąt - postawiłyśmy na tradycję.

Potem zaatakowała mnie z aparatem


Ale niestety - bajka nie trwała długo. Dostałam w rękę mleczko do demakijażu i krótki nakaz: zmywaj to! 
A było tak pięknie...

Potem Wawrzyn przybrał wiosenne barwy - aż cieplej na sercu się zrobiło, chociaż na dworze hulał wiatr.

Wawrzyn znowu zakwitł...





Dziękuję jeszcze raz sprawczynie całej tej przemiany :D

Ktoś zapyta, jak rodzili sobie moi Mężczyźni w tym czasie?

- Kochanie.
- Tak?
- Romcio wymieszał Ci herbatę, teraz będzie jeszcze słodsza.

A ja ją miałam jeszcze pić - dobra była, zielona, z grejpfrutem...





Jeśli spodobał Ci się ten tekst lub w jakimś stopniu uważasz go za przydatny, ważny lub wart zobaczenia będę wdzięczna za jego polubienie i udostępnienie (żółte ikony poniżej).

Będzie mi niezwykle miło, jeśli pozostawisz tu swój komentarz, bo cenię sobie Twoją opinię.

Możesz też polubić mój fanpage na Facebooku oraz śledzić na Instagramie.

Pamiętaj - bez Ciebie to miejsce nie istnieje. Rośnie i rozwija się dzięki Twojej uwadze :)