O demonach, skrzatach i rusałkach...


Oto jedna z tych książek, które były moje już w momencie, kiedy pierwszy raz wzięłam je do ręki. Decyzja o zakupie podjęła się sama. Nawet nie trafiła na księgarnianą półkę, bo nie zdążyła. Dobra, miałam taką moc jako księgareczka. Można to nazwać zdradą przeciw klientom, bo nie dałam im nawet szansy jej dotknięcia. Niestety wydawca dostarczył nam tylko jeden egzemplarz, a ja nie miałam żadnych wątpliwości. No cóż, było to silniejsze ode mnie. Ta książka mną zawładnęła...


Zapraszamy do podróży śladami opowieści naszych przodków, mitów pełnych słowiańskiej magii tak rzadko obecnej we współczesnej polskiej kulturze

W podróż się udałam i wróciłam zachwycona. Chociaż zmory duszące nocą swoje ofiary, pozornie życzliwe kłobuki, dobroduszne bożątka czy pomocne krasnoludki nie były mi obce jako wychowance polskiej wsi, to z wieloma skrzatami i demonami spotkałam się po raz pierwszy za sprawą tej książki.

Bestiariusz słowiański - zbiór ludowych wierzeń, które wyjaśniają nam niezwykle wiele. Otóż, na ten przykład, jeżeli wasze cudowne dziecko nagle zamieniło się w nieznośnego bachora to może powinniście zastanowić się, czy przypadkiem wasz aniołek nie został podmieniony przez mamunę na jej własne dziecko, dalekie bynajmniej od ideału. Gdybyście się zaś bali wilkołaków, niezwykle ostatnio popularnych, to dowiecie się, że uchronić od nich może was święty Mikołaj - patron wilków (w tym wypadku trzeba się do niego pomodlić, nie trzeba tej prośby dołączać do bożonarodzeniowych listów). A może spotkaliście kiedyś na swojej drodze bełty, które niezwykle efektywnie powodują brak orientacji w terenie przez co, po niektórych upojnych spotkaniach ze znajomymi, z trudem wróciliście do domu - do tego bez kurtki i grosza przy duszy (a wydaje się, że te złośliwe demony są dziś wyjątkowo aktywne, mimo tego, że czasy się zmieniły...). I jeszcze przestroga dla niewiernych żon, które za swoje zdrady mogą być gnębione przez dziwożony, więc strzeżcie się drogie panie ;)

Książka ma formę ilustrowanego przewodnika z ułożonymi alfabetycznie nazwami słowiańskich stworów, a opisy przypominają definicje. Przypominają, bo nimi w rzeczywistości nie są. Książka nie rości sobie praw do pracy naukowej. Paweł Zych (on jest autorem tekstów) zebrał najważniejsze informacje na temat nazw, wyglądu i zachowaniach słowiańskich stworów, które spędzały sen z powiek wielu naszym przodkom przez wieki, ale zrobił to bez naukowego patosu. Napisana skrótowo i z humorem, a czasem wręcz z lekką nutą ironii. Postaci ukazane z sympatią i wyraźnym dystansem, ale rzeczowo. Wszystko to przypomina bardziej wieczorne bajanie w miłym towarzystwie niż nazbyt poważne podejście do spraw, jakby nie było, lekko diabelskich. Co nie ujmuje oczywiście wartości książce.

Nie zanudza, bo też nie ma kiedy - opisy są krótkie i wydają się być jedynie dodatkiem do ilustracji. I to właśnie w nich zakochałam się najbardziej. Książka została wydana na papierze o dużej gramaturze (czytaj: grubym po prostu, trochę jak blok techniczny, który targaliśmy kiedyś do szkoły na plastykę) i przypomina bardziej szkicownik - notatnik. Błyszcząca pomarańczowa okładka książki ociera się o kicz - jest w niej coś odpychającego i pociągającego zarazem. Ale za to jak już raz się do niej zajrzy to nie można się oderwać. Ilustracje Vargasa i Zycha tworzą niezwykły świat fantasy i działają na zmysły, szczególnie w deszczowe jesienne wieczory, kiedy watr świszcze za oknem i zbliża się pełnie księżyca (bo nic tak magicznie nie nastraja jak księżyc w pełni).

Kiedyś w księgarni, w której pracowałam (a o moich przygodach z tym związanych możecie przeczytać również tutaj), przyszła Pani - mama nastolatka, któremu chciała kupić prezent w postaci książki. Problem w tym, że owy młody mężczyzna nie lubił czytać. Pani oczekiwała, że polecę jej książkę, której - no cóż - wiele czytać nie trzeba. Wtedy Bestiariusz słowiański nie był jeszcze wydany, ale dziś na pewno bym go poleciłabym. Ale nie tylko jej - miłośnikom komiksów, fantasy czy historii kultury. Zakochanym w Edwardzie Cullenie też, bo nie tylko wampiry były na świecie.

I wam wszystkim, bo warto. Więc miłego wieczoru... idealnego jak na tę książkę.


Tekst: Paweł Zych
Ilustracje: Paweł Zych, Witold Vargas
Tytuł: Bestiariusz słowiański
Wydawca: BOSZ
ISBN: 978-83-7576-149-8
Liczba stron: 208
Okładka: twarda



Jeśli spodobał Ci się ten tekst lub w jakimś stopniu uważasz go za przydatny, ważny lub wart zobaczenia będę wdzięczna za jego polubienie i udostępnienie (żółte ikony poniżej).

Będzie mi niezwykle miło, jeśli pozostawisz tu swój komentarz, bo cenię sobie Twoją opinię.

Możesz też polubić mój fanpage na Facebooku oraz śledzić na Instagramie.

Pamiętaj - bez Ciebie to miejsce nie istnieje. Rośnie i rozwija się dzięki Twojej uwadze :)