Jedno ze znanych afrykańskich powiedzeń mówi, że do wychowania dziecka potrzebna jest cała wioska. I nie chodzi tu o spychanie odpowiedzialności na społeczeństwo w kwestii opieki nad potomstwem. To rodzice są odpowiedzialni za wychowanie, dają dziecku kręgosłup, są też kluczowi w okresie niemowlęcym i bardzo wczesnym dzieciństwie. Jednak mam nieodparte wrażenie, że jako stworzenia społeczne, potrzebujemy ludzi, żeby się rozwinąć - rodzinę, sąsiadów, przypadkowo spotkanych przechodniów. Rodzic jest centrum świata, ale nie całością.
Dzisiaj zamykamy się w swoich mieszkaniach i domach. Odwiedzamy się, uprzedzając o tym tydzień wcześniej, planujemy życie towarzyskie i... nie wtrącamy się do nie swoich spraw. Cudownie. Ale w całym tym ułożonym i zaplanowanym świecie bycie rodzicem zaczyna się widzieć jako wędrówka bardziej samotna, samodzielna, zamknięta w czterech ścianach i skupiona wyłącznie na relacji rodzic-dziecko, najczęściej matka-dziecko. No więc Matko sobie radź - bądź kucharką, psychologiem, opiekunką, przyjaciółką, przewodniczką, wychowawczynią w jednym. Osiągnij to jak chcesz, ale rób to sama.