Ej, ty nowa!

Wybaczcie mi moją nieobecność. Widzę jak drastycznie spadła liczba odwiedzin bloga, kiedy nic nie pisałam i tym bardziej miło mi, że byli tacy, którzy odwiedzili moje Wawrzynowo mimo wszystko. Ostatnimi dniami usilnie próbowałam przyzwyczaić się do myśli, że idę do pracy i bardzo skupiłam się na tym, żeby nie zapomnieć tam pojechać. Możecie się śmiać, ale naprawdę bałam się, że wstanę rano 22 stycznia i zapomnę, że miałam się wybrać do roboty. A to mogłoby się nie spodobać szefostwu. I to jest mój sukces numer jeden - wstałam rano i pojechałam do pracy.



Termometr wskazywał -15 st. C, a ja odbywałam moją pierwszą w pełni samodzielną podróż samochodem dalszą niż 20 kilometrów. Lasem, polem i drogą krajową nr 53 - dojechałam. Ufff...

Trzeba Wam wiedzieć, że w mojej pracy nie pierwszy raz jestem nowa. Firma ma wiele filii, a ja zdążyłam pracować w trzech z nich, a do tego na różnych działach. Wierzcie mi, że to dziwne uczucie, kiedy jesteście w firmie już któryś rok, a nadal potraficie usłyszeć: "Ta Pani jest tutaj nowa". Co prawda znam cały tok pracy, wiem sporo o firmie i znam większość ludzi, ale od nowa uczę się asortymentu, przyzwyczajeń innych pracowników i ich wewnętrznego systemu pracy, a stali klienci uczą się mnie. Może się to wszystko znudzić. Tak więc - jestem w mojej starej pracy nowa po raz enty.


Z CZYM SIĘ TRZEBA LICZYĆ, KIEDY JESTEŚ NOWY W PRACY?
  1. Pamiętaj, że najczęściej wchodzisz w zwarte środowisko i nie możesz go rozbijać. Niestety musisz zaakceptować, że przez jakiś czas będziesz na uboczu. Nie możesz zająć niczyjego miejsca, ale stworzyć dla siebie własne - nawet jeśli teoretycznie wszedłeś tam za kogoś.
  2. Jeżeli nie spotykasz się z niechęcią na starcie - to już sukces, im mniej uprzedzeń w stosunku do ciebie mają inni, z tym mniejszą ilością ataków będziesz się musiał zmierzyć.
  3. Nie udawaj kogoś, kim nie jesteś. Bądź sobą, ale pokaż się z najlepszej strony. Rób swoje przede wszystkim - jeśli nie przekonasz na początku ludzi swoim charakterem (nie wszyscy robią na początku świetne wrażenie) to przekonaj ich swoją pracą, bo to o nią tu przecież chodzi.
  4. Uzbrój się w cierpliwość. Nawet jeśli masz jak najszczersze chęci to oni o tym nie wiedzą - muszą cię dopiero poznać, a to trwa. Szczególnie jeśli łączą was wspólne interesy w pracy (rozliczacie się razem ze swojej pracy, projektów, pieniędzy) to muszą mieć czas, żeby tobie zaufać.
  5. Staraj się wyjaśniać niedomówienia i drobne konflikty na starcie, jeżeli takie się pojawią. To bardzo trudne, ale znacznie skraca drogę adaptacji. 
  6. Szanuj ludzi, z którymi pracujesz, bo tylko wtedy możesz wymagać szacunku dla samego siebie.
  7. Pamiętaj - będą o tobie mówić. Nie raz zdarzy się, że usłyszysz szepty albo fragmenty rozmowy, które mogą (chociaż nie muszą) dotyczyć ciebie. Postaraj się zdystansować. Nie zawsze jest to zły znak. W końcu nie wiesz, czy mówią o tobie źle, czy dobrze.
  8. Jeżeli zdarzy ci się kilka dni kryzysu, bo będziesz czuł, że nie umiesz się zaaklimatyzować na nowym miejscu i zaatakuje cię wrażenie, że wiele robisz źle, a ludzie cię nie lubią. Odpuść. To prawdopodobnie minie. 
Oprócz tego, że wiele razy byłam nowa to też kilka razy przychodzili do nas inni nowi, dla których byłam starym pracownikiem, więc znam dwie strony medalu. Dziś czasem słyszę od niektórych tych ludzi, że pomogłam im się odnaleźć w nowym środowisku. No tak, kto jak nie ja - ekspert od bycia nowym starałam się innym pomagać w tej adaptacji. Nie ukrywam, że cieszy mnie to.

Jestem osobą, która dużo mówi, co niektórych ośmiela, a niektórych zraża. Z reguły mi to pomaga, chociaż zdarza się, że jest wadą na starcie (na dłuższą metę nie jest to jednak problem). Jestem jaka jestem i chociaż staram się nieustannie nad sobą pracować, to siebie się nie wyrzeknę w pełni, bo i tak nie dogodziłabym wszystkim.

Miałam szczęście, bo teraz trafiłam do miejsca, które nie zrzuca na mnie wielu stresów. Wszyscy przyjęli mnie z profesjonalną obojętnością - bez wielkiego entuzjazmu ani wyraźnej niechęci, co dla mnie już jest niemal tożsame z życzliwością. Po przeszło półtorarocznej przerwie ponownie wracam do roli księgareczki.

zdjęcie pochodzi stąd


Jeśli spodobał Ci się ten tekst lub w jakimś stopniu uważasz go za przydatny, ważny lub wart zobaczenia będę wdzięczna za jego polubienie i udostępnienie (żółte ikony poniżej).

Będzie mi niezwykle miło, jeśli pozostawisz tu swój komentarz, bo cenię sobie Twoją opinię.

Możesz też polubić mój fanpage na Facebooku oraz śledzić na Instagramie.

Pamiętaj - bez Ciebie to miejsce nie istnieje. Rośnie i rozwija się dzięki Twojej uwadze :)