Historia warta opowiedzenia | Bez litości - James Scott


„Mrok, zemsta, tajemnica…” te trzy słowa możemy odnaleźć na okładce debiutu Jamesa Scotta – banał, którym moglibyśmy opisać co najmniej połowę książek kryminalnych, jeśli nie ich zdecydowaną większość. Szybko jednak okazuje się, że to powieść z zupełnie innego gatunku niż moglibyśmy się z pozoru spodziewać. Jak Scottowi udało się tego banału uniknąć? 


Kiedy po tygodniach nieobecności Elspeth powracająca z miasta, gdzie pracowała, zastaje zimny dom pełen martwych ciał swoich dzieci i męża, wpada w głuche otępienie. Szok? Nie, to nie jest szok, nie może nim być, skoro już od lat czuła na plecach oddech przeszłości, która może upomnieć się o swoje. Nie spodziewała się jednak, że za jej grzechy zapłacą jej własne dzieci.

Jeśli nie będziesz matką - będziesz nikim.


Jeśli nie będziemy rodzić dzieci - wyginiemy. Poważnie - biała rasa jest zagrożona (inne raczej mają się nieźle). Będziemy jak dinozaury wspominani z rozrzewnieniem i fascynacją. Jest nas coraz mniej, brakuje na emerytury, szkoły są zamykane, nauczyciele zwalniani, a nasze dzieci coraz rzadziej mają znajomych w swoim wieku na podwórku. Nawet na zapadłej wsi, gdzie ponoć proste kobiety tylko dzieci rodzą, żeby żyć na garnuszku państwa, są szkoły, gdzie w klasie jest jedno dziecko. Ale zmuszanie ludzi do rodzenia dzieci nie podniesie dzietności. Za bardzo uwierzyliśmy w swoją wolność, indywidualizm i samodzielność bez nich u boku.


Dlaczego czasem warto wejść do tej samej rzeki

Dlaczego czasem warto wejść do tej samej rzeki

Decydując się na powrót do starych decyzji, miejsc i ludzi wiele razy możemy być szturchani uwagami, że tak się nie robi, bo dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi. W dodatku żyjemy w czasach, gdzie jedyną słuszną drogą najczęściej jest droga do przodu. a powroty są okazem słabości i braku rozsądku. A jednak bywają tego warte.

Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Znacie to? jedno z najbardziej krytykowanych przeze mnie przysłów, które zaczęłam rozumieć dopiero w momencie, kiedy postanowiłam żyć i myśleć samodzielnie. Apogeum zostało osiągnięte w pierwszym roku życie Romana. Wszyscy chcieli jakieś dobre słówko szepnąć, że może lepiej mu tego mleka nie podgrzewać w mikrofalówce, bo ponoć niezdrowo, kapcie lepiej kupić te z osłoniętą kostką inaczej dziecko sobie nóżki wykrzywi, karmić już nie powinna po roku, bo mleko już nie ma odpowiednich wartości, a jak po półtora roku przestałam to robić okazało się, że zabieram dziecku to, co najlepsze. Przeprowadzka na wieś? Zmarnuje się w zagłębiu bezrobocia, a jak już do pracy wróciłam to zaniedbuje dziecko. Wydawanie pieniędzy na nowy samochód to niepotrzebne szastanie kasą, skoro stary jeździ, ale sąsiad sąsiada, który jest kuzynem kolegi z klasy kupił kilkuletnie Audi po powrocie z zagranicy to widać, że mu się powodzi, nie to, co nam... Często rady i uwagi, których wysłuchujemy są nie tyle wyrazem dbałości o nasz los, ale niemym krzykiem żalu za własne niespełnione oczekiwania.