W cieniu Manitou | z Grahamem Mastertonem twarzą w twarz


Byłam dziwnym dzieckiem i jeszcze dziwniejszą nastolatką. I zapewne wielu mogłoby tak o sobie napisać, ale na pewno każdy z nas miałby do tego inny powód.

Molem książkowym nie byłam od początku. Moją pierwszą książką przeczytaną samodzielnie była Calineczka  - książeczka w oprawie broszurowej niewielkich rozmiarów. Potem było dużo lektur, które bardziej oglądałam niż czytałam. Wiele jednak zmieniło się, gdy miałam jakieś dwanaście lat - wtedy zaczęłam czytać prawdziwe książki. Jakie? Hmmm...

Jak dziś pamiętam, gdy sięgnęłam po Miasteczko Salem Stephena Kinga. Tak, wiem, nie była to najlepsza lektura dla dwunastolatki, ale zafascynowałam mnie. Skończyło się tym, że nałogowo zaczęłam czytać. Moi ulubieni autorzy jednak bynajmniej nie mogliby się spotkać wspólne przy kawie i pogawędzić o poglądach. Byli z zupełnie innych bajek.