Mała ucieczka i wielki powrót

Na kilka lat wdałam się w romans z miastem z czerwonej cegły. Po wielokrotnym zarzekaniu się, że nie pójdę na studia do Olsztyna spakowałam walizki i znalazłam z siostrą i przyjaciółką mieszkanie na Jarotach. Tylko tam uznali, że jestem godna statusu studenta, więc poszłam za głosem wyników rekrutacji.


Przeszło rok później, po śmierci mojego Taty, do Olsztyna przybył za mną mój przyszły Mąż. W ferworze masowych ucieczek ludzi za granicę nawet w zagłębiu bezrobocia znalazło się trochę wolnych etatów i udało się mu znaleźć przyzwoitą pracę w ciągu kilku dni. Spędził w niej pięć lat. Przyjechał, bo go poprosiłam.